----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wilki szły lasem w całkowitej ciszy. W pewnym momencie drzewa, trawa, krzaki i inne rośliny jakby zszarzały. Im dalej szli tym bardziej było to widoczne.
-Dziwne to.- skrzywił się Brajan.
-Taaaa.- szepnęła Kiara.
-Czemu się na to zgodziłem.- westchnął Dante.
-Następnym razem mów za siebie Kiara!- warknął Aslan. -Nie podoba mi się tu.- dodał ciszej.
-Tak cicho.- powiedziała, a raczej szepnęła Allea. Wilki szły dalej. Co chwila któryś z nich rozglądał się w poszukiwaniu "Czegoś". Nagle Sara zatrzymała się.
-Coś mi tu nie pasuje.- mruknęła.
-Pewnie, wszystkie rośliny są szare.- mruknął Brajan. Allea trąciła go i skarciła gniewnym spojrzeniem.
-Mi też, jak by coś lub ktoś nas obserwował.- Gdy Allea to powiedziała, Aslana przeszedł dreszcz niepokoju.
-Straszne.- szepnął. -Zwłaszcza w tym otoczeniu.- dodał. Nagle coś zaszeleściło w krzakach. Kiara która była najbliżej odskoczyła z nastroszoną sierścią. Szelest oddalił się. Jednak coś ciągnęło wilki w tamtą stronę.
-Idę.- Sara znów ruszyła pierwsza, a reszta za nią.
---*---*---*---*---*---*---
Po dość długim marszu w zaroślach wyszli na polne, a po środku stała biała wadera, biło od niej jak by światło.
-Kim jesteś?- spytał Aslan.
-Jestem Sofi.- odrzekła. -I mam wam coś ważnego do powiedzenia.
-To chodź do całej watahy.- Brajan odwrócił się by iść w stronę ,,Głównej Polany".
-Nie. Ta wiadomość jest przeznaczona tylko dla was, dla reszty watahy powiedzcie tylko część.
-Czemu?- spytała zdziwiona Allea.
-Kiedy wam wszystko powiem to zrozumiecie. Pewnie nie wiecie czemu wszytko szarzeje. To przez Mroka, złego wilka. Woldemord był na jego usługach. Teraz chce podbić całą krainę, zsyłając szarość, a nie długo ciemność.
-I co niby my mamy zrobić?- prychnął Aslan. Patrzył na waderę z niedowierzaniem.
-Wy macie go powstrzymać.