sobota, 29 listopada 2014

Rozdział 22

                                                                  Rozdział  22
Wilki dobiegły do Dantego i Sary.
- Chodzie.- Dante wyruszył dalej. Szli dość długo, w końcu zaczęli słyszeć różne głosy.
-Jesteśmy blisko ,,Głównej polany”.- Aslan wydał się być podenerwowany. Resztę drogi pokonali w całkowitej ciszy, nie licząc głosów wilków z watahy Woldemorda. W końcu dodarli na miejsce, i między nimi, a ogromnym klanem była tylko mała ścianka z krzaków.
-Teraz musimy być cicho.- szepną Dante. Wilki podeszły jak najciszej, do zarośli. Powoli wyjrzeli na polanę i zobaczyli tego czego się obawiali. Na ogromnej przestrzeni znajdowała się równie duża ilość wilków. Dominował kolor czarny było tylko parę wilków szarych, rudych i ciemno brązowych, zero białych czy jasnych odcieni sierści.  Wilki stały osłupione.
-To co atakujemy czy nie?- spytał trochę przerażony Brajan.
-Tak atakujemy na mój rozkaz.- szepną Dante. Stali chwilę w milczeniu przygotowując się do zaatakowania.
-DO ATAKUUUUUU!!!!.- krzykną Dante wybiegając z zarośli. Reszta wybiegła z głośnymi okrzykami.
-KARACHAN!!!.- krzykną Aslan, co w ojczystym języku tych ziem oznaczało ,,Za wolność”. Klan Krwi wydał się być zdezorientowany nagłym atakiem. Niektóre wilki uciekły przerażone, inne stały nie wiedząc co się dzieje. Padały pierwsze zwierzęta. Nagle na najwyższą skałę wiegł Woldemord krzycząc

-Ogarnijcie się!! To tylko pięć nędznych wilków!! Co z wami!!!?- czarnemu wilkowi białka oczu zaszły krwią. Tę chwile chwały grupy przyjaciół zmąciły wbiegające na polanę inne wilki. Była to dobrze zorganizowana grupa wojenna. Przyjaciele byli zgubieni.

Rozdział 21

                                                           Rozdział  21
Wilki czekały, głosy były coraz bliżej .
-Jest ich dwóch.- mrukną  Brajan.  Nie znajome wilki przeszły obok krzaków w których siedzieli.
-Czekaj coś czuję.- powiedział jeden z nich. Cofną się i zaczą węszyć.  Sara i Alle wstrzymały oddech. Dante napiął wszystkie mięsnie, był gotów do ataku. W ślad za nim poszli Aslan i Brajan. Wilk niebezpiecznie blisko podszedł do zarośli.  Drugi wilk zawrócił mówiąc
-Eeee tam, nic tu nie ma. Może to tylko królik albo wiewiórka?  Chodźmy musimy jeszcze sprawdzić resztę terenu.-  pierwszy wilk westchną i ruszył za kompanem. Przyjaciele odczekały chwilę aż głosy ucichły.  Odetchnęli  z ulgą.
-Było blisko.- powiedziała Sara wychodząc z krzaków.
-Dobra chodźmy dalej.- Dante  ruszył w dalszą drogę. Brajan podszedł do Allei.
-Yyyy … Allea?
-Tak?
-No bo .. eh już nic.- Allea trochę się zdziwiła. Brajan westchną ciężko.
-,,Znów nie dałem rady.”- pomyślał. -,,Czy mi się uda w końcu jej to powiedzieć?”- znów przemknęło mu przez głowę.  Dante zatrzymał się nagle.
-Ćsiiiiiiiiiiiiii…, zaraz dojdziemy go głównej polany.-  szepną.
-,,Raz kozie śmierć”- pomyślał Brajan.  Podszedł do Allei.
-Wiesz  próbowałem ci to powiedzieć wcześniej.- Allea zatrzymała się zainteresowana, oczy jej lśniły.
-Tak??
-No bo, może nie wyjdziemy z tego cało, a ja chciałbym mieć to z głowy … więc … Ja cię kocham.- wydusił zamykając oczy.  Nie usłyszał odpowiedzi, więc otworzył jedno oko, a później drugie. Zobaczył uśmiechniętą Alleę.
-Nie wiesz jak długo na to czekałam.- wyszeptała. Brajan uśmiechną się. Aslan podbiegł do nich.

-Chodzie, my tam na was czekamy a wy tu sobie rozmawiacie!

Rozdział 20

                                                                    Rozdział  20
Wilki stały i patrzyły na Wilki Las, ciągną się hen za horyzont, zarówno prosto, w lewo jak i w prawo.
-Jeju,  jak dawno tu nie byłam.- Allea szepnęła z przejęcia. Reszta kiwnęła głowami.
Dobra jaki mamy plan?- Brajan wydawał się być podenerwowany.
-Więc chodźcie bliżej powiem wam co zrobimy.- wilki podeszły do Dantego, zaczęły coś szeptać, i dyskutować. Po pewnym czasie, wilki kiwnęły głowami. Sara podeszła do leżącej myszki.
-Malutka było by dobrze gdybyś poszła, bo będzie niebezpiecznie, coś ci się może stać kochana.- Wedera ostatni raz przytuliła się do zwierzątka, a myszka tylko pisnęła i ruszyła w dół góry.
-Dobra idziemy.- Dante ruszył w stronę Wielkiego Lasu. Brajen i Allea poszli za nim, Sara  już chciała iść, ale Aslan zatrzymał ją.
-Poczekaj.- wilczyca stanęła. Poczekali aż reszta wilków trochę odeszła.
-Więc … ja chciałabym  … yyyyyy … ale nie zrozum mnie źle, bo po prostu ja … yyyyyy … no więc … - Aslan zaczął się jąkać.
-Więc ja … ja … ja po prostu kocham cię Saro . – wreszcie wydusił to z siebie.
-Ja też cie kocham.- Sara uśmiechnęła się i przytuliła do wilk. Aslanowi kamień spadł z serca.
-dobra idziemy.- wilczyca uśmiechnęła się i ruszyła za oddalającymi się wilkami, Aslan szedł tuż za nią.
-Jesteście.- Allea czekała na nich przed lasem.
-Chodzie.- ponagliła wilki. Po paru minutach doszli do Brajana i Dantego. W tym Momocie wilki trochę przyspieszyły. Szły tak bardzo długo. Nagle zaczęły słyszeć głosy obcych wilków, zatrzymali się a głosy ciągle się zbliżały.

-Kryć się.- Dante wskoczył w krzaki, a reszta za nim.

Rozdział 19

                                                                 Rozdział  19
Wilki były na skraju wyczerpania. Szły wiele dni a burza ciągnęła się. To było okropne.
-Jeszcze nigdy nie widziałem żeby burza trwała tyle dni.- warkną Brajan
-Był pożar więc swoja drogą teraz musi być deszcz.- powiedział Aslan
-Co marz przez to na myśli?- warkną Brajan
-Nie wiem.- westchną Aslan. Dalej szli w milczeniu. W niektórych miejscach błota było tyle że sięgało wilkom do brzuchów.  Parę razy któryś z wilków grzązł w błocie i reszta musiała pomagać mu się wydostać. To pochłaniało wiele czasu i energii, a jedli tylko króliki. W pewnym momencie ku szczęściu wilków grupy skała skończyła się i wilki wróciły na swój dawny szlak. Dante spojrzał w niebo, i w tym momencie uderzył piorun, wydało mu się że widzi pysk Woldemorda z jego przebiegłym uśmiechem i tymi jego ślepiami. Szybo zamkną oczy i opuścił głowę. Ta noc wydawała się wilkom ciągną w nieskończoność. Allea od niechcenia spojrzała w prawo i … zobaczyła dużą jaskinię.
-Jest!!!!!- wykrzyknęła uradowana i pobiegła w jej kierunku. Sara i Aslan pognali za nią, Brajan i Dante zaraz za nimi. Wpadli do groty jak burza, na ziemi zobaczyli duże nie dojedzone resztki sarny. Rzucili się na nie jak by nie jedli od tygodnia. Bo też tak było. Gdy skończyli zasnęli natychmiast.
Następnego ranka stali o świcie, wyspani i wypoczęci. Ruszyli w dalszą drogę, na szczęście deszcz przestał padać. Szli cały dzień tylko od czasu do czasu zamieniając parę zdań. Raz Aslan skoczył (jak on myślał) na dzika, ale zamiast dzikiego kwiku świni, usłyszeli krzyk wilka. Okazało się że to nie była świnia ale kłoda. Poprawiło to nastrój grupy. Nawet Aslanowi. Pod koniec wieczoru doszli do wysokiej góry.
-Nie no kolejna góra?!- westchną brajan
-Mam gór po dziurki w uszach.- mówiąc to zastrzygł uszami. Gdy się na tą górę wdrapali szczęki im opadły.
-Czy to .. to … czy to jest … - jąkała się Sara
-Chyba … jest … - wybełkotał Aslan
Ale czy to możliwe?- Allea była zdziwiona.
-Może to prawda? A może tylko sen.- Brajan nie był przekonany co do tego co widzi.
-Tak moi drodzy to jest … Wielki Las.

Rozdział 18

                                                       Rozdział  18
Wilki szły już długo, ale lało coraz mocniej, burz nasiliła się.
-Jestem przemoczona do suchej nitki!- narzekała Allea.
-Ja też!.- futrowała jej Sara.
-Możecie być cicho!!!?- warknął Aslan – Słuchać się was nie da!!
-Narzekacie tak od paru godzin!- Brajan stracił już dawno resztki cierpliwości. Wilczyce popatrzyły po sobie i nic już więcej nie mówiły. Wilki były już zmęczone ale żaden z nich tego nie okazywał. Po paru godzinach płaski teren zaczął się pochylać w dół. Było mokro ślisko i nie ułatwiało to wilkom w zejściu z pochyłości, co chwila jeden z nich się przewracał, czasami upadali wszyscy. Gdy nierówność się skończyła wszyscy byli cali w błocie, włącznie z myszką. Nagle pochód się zatrzymał.
-Co się dzieje?- krzyknęła Allea która była na samym końcu.
-Czemu się zatrzymaliśmy?- krzyknęła ponownie
-Sama zobacz.- powiedział Dante. Wilczyca podbiegła do wilka.
-Ojej…- zdziwiła się, przed nimi była ogromna pionowa skała. Gdy wilki popatrzyły w prawo i w lewo ona ciągnęła się daleko za horyzont. Brajan podszedł przyjrzał się dokładniej cofną i z rozbiegu próbował się na nią wspiąć. Niestety, gdy był już prawie na szczycie spadł.
-Za ślisko.- stwierdził.
-Obejście nam tego zajmie wiele godzin, jeżeli nie dni, a wspinaczka jest zbyt ryzykowna.- Dante był zniechęcony.
-Ja osobiście wolę obejść.- westchną Aslan i ruszył w lewo.
-Ja też.- Sara dołączyła do niego.
-Ja spróbowałem się wspiąć, o mało się nie zabiłem.- przypomniał sobie Brajan.
-Idę z wami, zaczekajcie!!- krzykną.
-Jak tak to ja też idę.- Allea pognała w stronę wilków.
Dante nie miał wyjścia, ciężko westchną i ruszył za odchodzącą grupą wilków.

Rozdział 17

                                                          Rozdział  17
-Co?! Zgubiliśmy się!?- Sara była wściekła
-Przecież mówiłeś że dobrze znasz tą drogę! Czyż nie!!??- Allea warczała na Dantego, nie zważała na myszkę i przeszła koło niej.
-Tak znam tą drogę ale pożar zmienił ją tak że nie można nic poznać. A mam pewność że się zgubiliśmy bo tego drzewa nna pewno nie było, na pewno nie tak dużego.- Dante był dalej opanowany.
-Jak ty możesz być tak spokojny?!- spytał Aslan, a w jego głosie dało się u słyszeć strach.
-T … t … t … t … tak.- Brajan ledwo przytakną. Dante chwilę myślał. W końcu powiedział
-Zgubiliśmy się ale nie odpuścimy.- tu popatrzył na wszystkich –Będziemy iść na przód, nie wiemy gdzie ale będziemy iść. Nie poddamy się.- wilki tylko popatrzyły po sobie, i tak nie miały nic do stracenia. Zaczęło się robić ciemno, ale się nie zatrzymały gdyż długo odpoczywali w dzień.
Wilki szły raźno, nagle zaczęło się chmurzyć.
-Będzie padać.- stwierdziła Allea. Brajan popatrzył w niebo
-I do tego burza.- dodał. Sara rozejrzała się
-I nie mamy gdzie się schować.
-Nie dobijaj.- warknął cicho Aslan.
-No dobrze, dobrze.- Sara uspokoiła wilka. Myszka cicho pisnęła gdy gdzieś blisko uderzył piorun, Allea skuliła się, Sara położyła uszy po sobie. Po chwili zaczął padać deszcz.

-Szybciej.- warkną zniecierpliwiony Dante. –Może znajdziemy jakąś jaskinię lub grotę.- dodał.

Rozdział 16

                                                            Rozdział  16
Wilki biegły na oślep, aż zatrzymały się na polanie. Od razu padły na ziemię.
-Jestem padnięta.- wysapała Sara ciężko dysząc. Reszta kiwnęła głowami. Nie minęło parę minut gdy zasnęli nie spokojnym snem.
Rano Allę obudziło łaskotanie. Otworzyła oczy i zobaczyła mysz. Pisnęła i odskoczyła. Reszta poderwała się na krzyk wilczycy. Allea stała i patrzyła z przerażeniem na zwierzę
-To … to … to … mysz!!!!- Allea  z nów pisnęła. Wilki uśmiechnęły się. Aslan podszedł bliżej myszki
-Mmmm przekąska.- wilk przymierzał się do ataku.
-Ani mi się waż!!!- Sara warknęła
-To przecież tylko mała niewinna myszka.- Sara podeszłą do zwierzątka, odepchnęła Aslana i powiedziała
-Spokojnie myszko on nic ci nie zrobi- uśmiechnęła się. Myszka cicho pisnęła i wskoczyła na grzbiet Sary.
-Och, jaka ty jesteś słodka, taka mała milusia myszka.- wilczyca lekko dotknęła myszki nosem. Allea dalej nie była przekonana, za to Aslan stał i patrzył ze smutkiem na myszkę. Jeszcze chwilę odpoczęli i ruszyli w dalsza drogę prowadzeni przez Dantego. Sara oczywiście szła razem z myszką blisko Aslana, Allea jak naj dalej od Sary z myszą, a jak najbliżej Brajana. Dante coraz bardziej się denerwował. Rozglądał się na wszystkie strony
-,,O nie chyba się zgubiliśmy! Nic sobie stąd nie przypominam! To wszystko przez ten pożar!’’- Dante był wściekły i trochę się bał. Aslan zauważył to podszedł i się spytał
-Co się dzieje?
Zgubiliśmy się.

Rozdział 15

                                                     Rozdział  15
Gdy Dante wrócił na miejsce zastał wilki trzęsą Ce się ze strachu
-Niestety nocujemy tutaj.- oznajmił samiec. Wilki zbliżyły się do siebie jeszcze bardziej, i jęknęły przerażone
-Co, tu?- Sara spytała przerażona
-Na tej otwartej przestrzeni? Gdzie łatwo nas zaatakować?- Allea również nie wyglądała na zachwyconą
-Mi się wydaje że tu był ten pożar. Tyle spalonych roślin…- Aslan rozglądał się
-Mi tez tak się wydaje, choć musiał być dawno bo trawa już troche odrosła.- Brajan przyznał to z nie chęcią. Ta wiadomość jeszcze bardziej przeraziła wilczyce.
-Nie zachęciliście nas tą wiadomością.- Sara ledwo to wyksztusiła, Allea tylko energicznie potrząsnęła głową na znak że się zgada. Dante patrzył na nich, widać było że był załamany.
-Nie baliście się Woldemorda, a boicie się ty być?!- wilki przytaknęły. Dante westchną. Nagle coś zaszeleściło, lecz nic nie zobaczyli. Słyszeli że coś się zbliża lecz dalej nic nie widzieli. Wilki były zdenerwowane, to coś było już blisko i nic nie widzieli

-Duch…-  Brajan wyszeptał. Wilki rzuciły się szaleńczym pędem w przeciwną stronę, nawet nie czekały by to coś całkiem wyszło z trawy. Byli już daleko gdy z trawy wyłoniła się myszka, rozejrzała się i ruszyła dalej za wilkami.

Rozdział 14

                                                   Rozdział  14
Wilki stały osłupiałe
-Dlaczego…- wyszeptała Allea
-On…- powiedział Brajan
-Odszedł?- Sara ledwo to powiedziała
-On odszedł na zawsze.- Aslan był otumaniony
-Nie odszedł on nas zdradzał od samego początku!- Dante warkną obrócił się i ruszył.
-Dokąd idziesz?! Przecież nie odejdziemy, sam mówiłeś!- Aslan pognał za wilkiem
-Idę na około będzie dłużej ale dojdziemy mniej zauważeni.- Dante nawet się nie obrócił. Reszta popatrzyła po sobie i poszła za nim. Szli przez dziwną równinę. Było tu cicho, za cicho.
-Nie podoba mi się tu.- warkną Brajan.
-Tak jest tu strasznie.- Allea wyszeptała i przesunęła się bliżej Brajana. Sara pisnęła ze strachu bo nagle przebiegł koło niej królik z nie wyobrażalną szybkością. Aslan podszedł i uspokoił ją. Dante szedł nie ugięty na przód. Wilki były przestraszone. Aslan szedł blisko Sary a Brajan blisko Allei.
-Chyba zabłądziliśmy.- powiedział Aslan
-Nie, znam tę drogę bardzo dobrze chociaż trochę się zmieniła, i tyle że dojdziemy z opóźnieniem.- .  Wilki szły bez przerwy, aż do zmierzchu.
-Pójdę się rozejrzeć za jaskinią jak nie to przenocujemy tutaj. Zgoda?- Dante stał czekając. Wilki przytaknęły. Sara położyła się
-Aslan, boję się.- szepnęła wilczyca
-Spokojnie, będzie dobrze.- Aslan położył się koło niej a ona wtuliła się w niego. Allea stał i rozglądała się nerwowo. Brajan podszedł do niej
-Spokojnie, połóż się i odetchnij głęboko.- Allea położyła się i parę razy szybko odetchnęła
-Dzięki.- szepnęła

-Nie ma za co.- Brajan uśmiechną się i położył się obok niej.

Rozdział 13

                                                Rozdział  13                            
Rajan podszedł do wilka, skiną głową i wszedł między inne wilki.
-Rajan co się dzieje??!- wilki patrzyły osłupione
-Więc posłuchajcie.- powiedział z szyderczym uśmieszkiem wilk
-To jest mały kawałek Klanu Krwi a ja jestem Woldemord.- znów pokazał swój szyderczy uśmieszek.
-A Rajan był moim szpiegiem. Informował mnie na bieżąco co się dzieje. Klan czekał na odpowiedni moment by zaatakować i przejąć wasze terytorjum, a tym Momotem okazał się niespodziewany pożar lasu.- znów uśmiechną się
-Rajan to prawda????- zapytał Aslan
-Tak, to wszystko prawda.- Rajan powiedział to z miną nie wyrażającą uczuć. Sara warknęła, Allea nic nie mówiła Dante i Brajan również milczeli.
-A teraz wilki odejdziecie z tych ziem albo zrobimy to siłą.- Woldemord dalej miał ten swój uśmieszek.
-Nigdy z  tąd nie odejdziemy!- Dante wysuną się do przodu.
-Tak to nasz dom!- Brajan również do nie go dołączył
-Tak nigdy nie odejdziemy!- Aslan Allea i Sara powiedzieli razem i zrobili krok do przodu. Rajan patrzył na nich wielkimi oczami i wyszeptał
-Nie, lepiej odejdźcie, on was zabije.
-Wasz przyjaciel ma rację.- Woldemord tym razem nie miał uśmieszka raczej chęć mordu.

-Zabijemy was jeżeli nie odejdziecie. Już nigdy nie wejdziecie do tego lasu.- Warkną to tak jak by już chciał ich zabić. Po czym odwrócił się i odszedł a za nim reszta wilków i Rajan.

Rozdział 12

                                                           Rozdział  12
Brajan szukał jakieś skały nawet najmniejszej ale skała na której stał osuwała się coraz bardziej, zaraz miała całkiem spaść. W końcu postanowił skoczyć, skakał z skały na skałę aż staną za ziemi, a koło nie go wylądowała z wielkim hukiem skała. Brajan popatrzył przerażony i odetchną a reszta razem z nim.
-Brajan!- Allea podbiegła i przytuliła się do niego.
-Mogę coś zjeść?- spytał Brajan
-Oczywiście!- powiedziała Allea. Uradowany wilk podbiegł do łosia i zabrał się do jedzenia z zadowoleniem.
-Wreszcie.- mrukną. Reszta również zaczęła  jeść.
-Możemy ruszać, jestem już zdrowa.- oznajmiła Sara
-Dobrze za chwilę ruszamy.
Wilki weszły na najwyższą skałę od Wielkiego Lasu dzieliły ich jeszcze ze 2,5 dni drogi jak się sprężą to 1 dzień.
-Wreszcie dojdziemy prawdy.- westchnął Aslan
-Tak, wreszcie będzie koniec męk.- ucieszyła się Allea. Wilki ruszyły truchtem w stronę Wielkiego Lasu. W pewnym momoęcie zauważyli rannego dzika. Od razu ruszyli pędem w jego stronę. Raz dwa i już się zajadali. Gdy skończyli znów ruszyli w drogę. Późnym popołudniem znaleźli jaskinię
-Tu się zatrzymamy.- powiedział Aslan
-A na razie chodźmy na polowanie.- wszyscy się zgodzili. Wybiegli na polanę aż tu nagle wyłania się przed nimi spora wataha wilków.
-Chyba poznaliście moja prawą rękę.- tu wskazał na wilka z dziwnym uśmiechem, od razu go poznali- I moją wtyke. Bardzo ci dziękuję Rajan.- wtedy ten podszedł do niego.

-Rajan co on mówi???- spytali z niedowierzaniem.

Rozdział 11

                                                                     Rozdział  11
       W nocy Brajan dalej próbował zejść, był strasznie głodny. Allea nie spała ze smutkiem patrzyła na Brajana. Podeszła do łosia popatrzyła na niego, a potem na Brajana, znów na łosia, i znów na Brajana
-,,Jak dać mu jedzenie, albo jak go ściągnąć?’’- Popatrzyła z uwagą na ścianę
-,,Jeżeli by się jakoś dało zejść, a może da się nim jakoś pokierować? Spróbuję jutro.’’- pomyślała. Położyła się koło Sary.
-Nie możesz spać?- spytała Sara
-Tak myślę o Brajanie.- odpowiedziała Allea
-Spokojnie jutro coś wymyślimy.
-Ja już coś chyba mam.
-No widzisz wypróbujemy to jutro.
-Właśnie miałam taki zamiar.
-Dobra na razie idźmy spać.- wilczyce po chwili zasnęły. Brajan chwilę po tym.
            Następnego ranka pierwsza obudziła się Allea, a reszta trochę później. Tym razem Allea przyjrzała się skalę lepiej i zobaczyła że jest parę skałek na których można było bezpiecznie stanąć
-BRAJAN- Allea krzyknęła do wilka
-Czego?- warknął wilk
-Mam pomysł jak możesz z tej skały zejść.
-Naprawdę?- zainteresował się Brajan
-Musisz po prostu zejść po skałkach.
-A myślisz że nie próbowałem?! Zabić się można!
-Ale ja cię pokieruję i ci się uda.
-Może, ale są małe szanse.
-Dobra nie gadaj tylko zacznij iść!- warknęła zniecierpliwiona Allea
-Dobra ale jak się zabije to twoja wina.- Brajan zaczął powoli schodzić.
--W lewo, nie trochę w prawo, teraz znów w lewo i w prawo o o o  teraz dobrze- dyrygowała wilczyca. Nagle jeden z kamieni na którym właśnie stał Brajan zaczął się osuwać
-Brajan skacz! Szybko!- krzyknęła Allea.

Rozdział 10

                                                     Rozdział  10
Brajan siedział na dość wysokiej skale
-Jak już tam siedzisz to może rozejrzysz się po okolicy?- Spytał go Dante
-Więc widzę że ktoś kradnie naszą zdobycz, chyba kojot więc może się ruszycie?- Aslan, Dante i Rajan podnieśli się i ruszyli pędem w stronę gdzie zostawili jelenia. Sara położyła się na ziemi chciała tylko odpocząć. Allea zaś myślała jak ściągnąć ze skały Brajana, a on obserwował zmagania reszty o łosia z kojotem
-,,Śmiesznie to wygląda.’’- pomyślał
-,,Przynajmniej mam jakąś rozrywkę.’’- Aslan i Rajan stali przy łosiu a Dante jako grupowy negocjator próbował wytłumaczyć kojotowi o co im chodzi, ale zwierzę wydawało się być znudzone. W końcu Dantemu skończyła się cierpliwość, dał znak reszcie że mogą przystąpić do ataku. Kojot w końcu zrozumiał że z nimi nie ma żartów, więc uciekł w te pędy. Wilki uradowane zwycięstwem złapały łosia i zaczęły zaciągać do Doliny Niedźwiedzia. Sara spała a Allea dalej
próbowała wymyślić jak ściągnąć Brajana z powrotem na ziemię. Sara czując świeże mięso i słysząc głosy grupy obudziła się
-Wreszcie jesteście! Co tak długo?
-Natknęliśmy się na wyjątkowo głupiego kojota.- warknął Dante.
-Tak to prawda.- przytakną Rajan
-Jakie święto Rajan się ze mną zgadza.- mrukną nie wyraźnie Dante. Wilki podeszły do padliny i ze smakiem jedli. No prawie wszyscy, bo bez Brajana który mógł tylko patrzeć.

Rozdział 9

                                                                   Rozdział  9
Wilkopodobna postać szła w stronę wilczyc warcząc i wyjąc, Sara i Allea również warczały. W pewnym momencie do doliny wkroczyli Aslan, Dante i Rajan którzy śmieli się, Sara i Allea nie wiedziały o co chodzi, a wilkopodobne coś zatrzymało się i patrzyło na wilki. Dante śmiejąc się podszedł do wilczyc
- Nie poznajecie?- powiedział śmiejąc się do wilczyc. Gdy wilczyce przyjrzały się bardziej zobaczyły że to Brajan i miał w boku cierń.
-  I co?!-warkną prawie niezrozumiale Brajan, Allea podeszła do wilka
-  Oj biedaku zaraz ci pomogę.
- Nie, sam sobie poradzę.-warkną Brajan. Aslan , Dante i Rajan znów zaczęli się chichrać. Allea podeszła i wyrwała jednym pociągnieńciem cierń, Brajan pisną i wskoczył na półkę skalną. Wilki tak się śmiały że aż leżały na ziemi. Sara nadal miała nastraszoną sierść. Allea patrzyła na Brajana i mówiła mu żeby zszedł ze skały ale on cały czas zaprzeczał. Sara gdy się uspokoiła podeszła do śmiejących się wilków
- Zamiast pomóc koledze to się z niego śmiejecie. – warknęła Sara z wyższością
-Szczególnie zawiodłam się na tobie Aslanie.- wilki natychmiast przestały się śmiać i skuliły ogony i łby
- A teraz proszę iść przeprosić Brajana.- Sara nadal stała z podniesioną głową.
-Dobrze.- mruknęli nie wyraźnie. Podeszli do półki skalnej, Sara szła za nimi. Wilki podniosły głowy i powiedziały
-Przepraszamy cię Brajan, zejdziesz do nas?- uśmiechnęli się.
-Nawet gdybym chciał to nie mogę.- odpowiedział i dodał ciszej
-Bo tu utknąłem.- wszyscy spojrzeli na Sarę, ta nie mogła się powstrzymać i zaczęła się śmieć, a reszta poszła w jej ślady. Brajan zaś siedział i patrzył się na nich.

Rozdział 8

                                                           Rozdział  8
Wilk przymierzał się do ataku a Dante stał nie ugięty mimo iż się zbytnio nie udzielał był odważny i silny. Nagle na nie znajomego wilka rzucił się Rajan podrapał go i ugryzł. Zwierzę uciekło, Rajan staną naprzeciwko Dantego. Mimo iż przegonił wilka dalej miał złe przeczucia co do nie go. Aslan leżał koło Sary, ona próbowała wstać, ledwo jej się udało. Brajan popatrzył na Allee
-Nic ci się nie stało?- spytał
-Nie, nic.
-To dobrze- wilk odetchną z ulgą. Aslan nie był taki spokojny Sara była ranna, nie poważnie ale minie trochę czasu za nim znów wyruszą do Wielkiego Lasu. Dante mierzył Rajan wzrokiem, po chwili skierował się do doliny, reszta ruszyła za nim. W Dolinie Niedźwiedzia (jak ją nazwali) zjedli do końca jelenia.
-Brajan, Dante, Rajan idziecie ze mną, Allea zostań z Sarą.                                                                   - Aslan powiedział do grupy.
-Idziemy na polowanie wreszcie!- zawołał Brajan. Wilki opuściły Dolinę Niedźwiedzia z radosnymi okrzykami zaczynającego się polowania.
-Wreszcie trochę spokoju.- mruknęła z zadowoleniem Sara.
-Tak błoga cisza i spokój.- Allea położyła się obok wilczycy. Spały długo aż nagle na słabo oświetlone polance w dolnie wbiegł cień przypominający wilka wył i warczał tak jakby był opętany. Wilczyce poderwały się odskoczyły do tyłu. Sara warczała na postrach, Allea warknęła zadziornie
-Kim jesteś, czego tu chcesz.- wilkopodobny cień nie odpowiedział tylko zaczął biegać po całe dolinie dalej wyjąc i warcząc. Sara i Allea były przerażone i nie wiedziały czego ten wilkopodobny stwór chce od nich. Zwierze zatrzymało się i ruszyło wprost na wilczyce.

Rozdział 7

Rozdział  7
Brajan z samego ranka wrócił do doliny, od razu rzucił się na jelenia.
-Co głodny?- spytał Dante
-A jak myślisz?- wymamrotał Brajan.
-Co znów będzie kłótnia?!- jak tak to ja idę, choć Allea- Sara miła dość wiecznych sporów.
-Masz rację idziemy.- odrzekła druga wilczyca.
-Jak mnie mam to wy zaczęłyście wczorajszą.- Aslan poczuł się urażony.
-Co?! My? To ty się nie potrzebnie skradałeś!- Alla ucięła krótko.
-Chodź, nie wdawaj się w kolejną.
-Dobra.- obie wilczyce zakończyły rozmowę i truchtem opuściły dolinę. Brajan skończył jeść, razem z wilkami położył się i wszyscy zasnęli. No przynajmniej mieli taki zamiar ale coś zmąciło tą myśl. To było wycie Allei. Trzy wilki poderwały się jak na rozkaz i popędziły w stronę wyjścia. W tym samym czasie Allea i Sara napotkały wilka. Na początku nie było powodu do alarmu, ale gdy ten wilk ugryzł boleśnie tą ostatnią, to było po co wyć. Aslan wpadł pierwszy zobaczył wilka,
Sarę leżącą na ziemi i stojącą obok niej Allee. Wilk podbiegł do Sary i zaczął warczeć na wilka, w tym momencie do Allei podbiegł Brajan i również warczał na wilka. Dante podszedł bliżej i zapytał
-Czego tu chcesz wilku?
-Przybyłem tu z rozkazu Woldemorda
-Z rozkazu Wolde… kogo?
-Woldemorda kazał przekazać tu cytuję ,,Wynocha z tąd to nasze terytorium teraz to my tu żądzimy’’ koniec cytatu.
-Co?! To nasze tereny od wielu pokoleń!
-Zobaczymy.- zaśmiał się szyderczo nie znajomy wilk i chciał zaatakować Dantego.

Rozdział 6

Rozdział  6
Brajan, Dante, Allea i Sara jedli jelenia. Sara urwała wielki kawałek i poszła w stronę miejsca gdzie siedział Aslan. Podeszła do wilka położyła przed ni mięso
-To za królika.- i uśmiechnęła się
-Dzięki.- odpowiedział i zaczął rwać jedzenie. Sara patrzyła na zachód słońca, Aslan zjadł kawałek i również patrzył na zachód słońca. Gdy już zrobiło się ciemno Sara wstała i poszła do reszty. Brajan już spał w końcu miał wstać o północy i nie spać do rana. Wilczyca podeszła do Allei
-Cześć.
-Cześć, byłaś u Aslana jak sądzę.- odpowiedziała
-Tak, dałam mu jedzenie przecież nic nie jadł
-Tak to prawda i to on upolował dla nas króliki.- przytaknęła. Dante poruszył się coś usłyszał, Sara i Allea również to usłyszały. Coś się do nich skradało. Coś zaszeleściło w krzakach, nagle zza zarośli wyłonił się… Aslan. Sara wzburzyła się, Allea również wyglądała na wściekłą.
-Czemu się tak skradasz?!- warknęła Sara
-Wiesz jak się bałyśmy?!- Allea warknęła tak że Aslan aż się odsuną, Dante patrzył na obydwie wilczyce z otwartą gębą, zaś Brajana obudziło warczenie wilczyc
-Co się stało, już pora na moją zmianę?
-Tak dokładnie Brajan.- odpowiedział Aslan, wilk przeciągną się ostatni raz i ruszył w stronę wyjścia.
-Może nam odpowiesz?!- spytała Allea z nie udawaną wściekłością.
-Dobra skradałem się żeby was nie obudzić.
-Phi, dobra mi wymówka- warknęła Sara ostatni raz i poszła spać. Allea i Dante również poszli spać. Tylko Aslan stał i dalej patrzył na wilczyce, ale i on poszedł spać.

Rozdział 5

Rozdział  5
Allea wróciła, był już ranek, wszyscy już wstali.
-To co ruszamy?- spytał Aslan, reszta przytaknęła. Ruszyli, nie czekali na Rajana który znikną wiedzieli że ich znajdzie. Szli po równinie nic się nie wydarzyło. Sara i Allea były głodne ale dalej szły nie ugięte, chociaż były samicami to były twarde. Nagle coś zaszeleściło w trawie. Wszyscy stanęli i nasłuchiwali, wtedy z trawy wyskoczył spory królik. Aslan rzucił się w pogoń za nim. Po chwili wrócił z dwoma już nie żyjącymi zwierzątkami, jednego dał Sarze a drugiego Allei. Gdy skończyły jeść ponownie wyruszyli w podróż. Chyliło się ku zachodowi gdy zobaczyli dolinę w której można było przenocować, gdy podeszli bliżej zobaczyli że tam jest niedźwiedź który śpi koło wielkiego jelenia. Brajan postanowił przepędzić zwierzę. Gdy zaczął iść przyłączyli się jeszcze Dante i Aslan. Niedźwiedź zbudził się i patrzył na zbliżające się wilki. Aslan zaczął warczeć, zwierzę ryknęło i pognało w ich stronę. Wilki odskoczyły w ostatniej chwili na bok, Dante ugryzł niedźwiedzia w nogę. Wilki miały strategię powolnego nękania, gryzły i zadawały rany na całym ciele. Po pewnym czasie usłyszeli wycie i do nich dołączył Sara i Allea, niedźwiedź był tak wykończony i przestraszony kolejnych wilków że uciekł gdzie pieprz rośnie. Zadowolone wilki podeszły do padliny i zaczęły jeść. Allea podeszła do Aslana
-To teraz twoja kolej.
-Tak idę.- Aslan ruszył na górę doliny. 

Rozdział 4

                                                     Rozdział  4
Aslan szedł po równinie, myślał co będzie jeśli nie znajdą watahy. Dante siedział na skale była już północ
-,,Wreszcie zmiana’’.- pomyślał i pobiegł do grupy. Gdy dotarł na miejsce wszyscy spali i tylko Aslana nie było. Podszedł do Allei i obudził ją
-Co , co się stało?- spytała zaspana
-Już ranek?
-Nie ale środek nocy i czas na twoją zmianę - odpowiedział Dante
-Dobra.- Allea wstała przeciągnęła się i ruszyła na skałę.
-Wreszcie można się przespać.-westchną wilk. Brajan nie spał słyszał całą rozmowę, patrzył za odchodzącą Alleą, Rajan również nie spał patrzył na księżyc. Allea siedziała na skale przez pewien czas nic się nie działo, nagle zauważyła jakiś ruch. Gdy się przyjrzała spostrzegła że to Rajan
-,,Pewnie znów idzie gdzieś, gdzie my nie wiemy.”- pomyślała ironicznie, obróciła się zobaczyła że Aslan wraca.
  Brajan gdy tylko go zobaczył podszedł
-I co wymyśliłeś.
-Nic, na razie trzeba spać.
-Też mi wydumał- mrukną pod nosem Brajan.

Rozdział 3

                                                 Rozdział  3
Brajan leżał obok Allei rozmawiali o tym że idą do Wielkiego Lasu na zachodzie gdzie często dawniej bywali z watahą. Noc zapowiadała się pogodna nic nie wskazywało by szukać groty czy jaskini. Sara podeszła do Dantego
-Twoja kolej
-Idę, idę.-odpowiedział wilk. Sara położyła się obok Aslana
-I co jak plan?- spytała zaciekawiona Sara, więc Aslan opowiedział jej całą rozmowę, Sara przytaknęła
-Ten las jest naszym domem spędzaliśmy tam znaczną większą czasu.- stwierdziła wilczyca
-Tak to prawda, i gdybyśmy tamtej nocy tam zostali dalej byśmy byli z naszą watahą.- warknął wściekły Aslan
-Spokojnie, spokojnie, było minęło.
-Nie, nie będę spokojny do póki nie dowiem się czy jeszcze ktoś żyje.- Aslan wstał i poszedł na równinę
-Idę się przejść.-powiedział jeszcze za nim znikną w ciemnościach.

Rozdział 2

                                          Rozdział  2
Sara weszła na wyższą skałę
-Jejku jaka nuda, nic się tu nie dzieje, nie ma żadnego wilka.- ze smutkiem przypomniała sobie tam te zdarzenie mimo iż minęło już wiele czasu łza spłynęła jej z oka. W tym czasie Brajan, Dante i Aslan obmyślali jak sprawdzić czy jakieś wilki przetrwały. Rajan leżał i gryzł kość z warchlaka, a Allea węszyła w koło, próbowała wyczuć czy jakieś inne wilki przetrwały pożar i lub są w pobliżu, jednak nic nie czuła oprócz warchlaka i reszty grupy. Aslan rzekł
-Może powinniśmy wrócić do spalonego lasu?
-Co ty na mózg ci padło? Zginiemy tam z głodu niema roślin nie ma zwierząt, a nie ma zwierząt to my zginiemy, a z resztą ogień zniszczył wszelkie ślady.- warkną Brajan
-Tak prawda.-przytakną Dante
-Trzeba iść na północ tam jest Wielki Las, może tam reszta wilków poszła a z resztą jeśli ich tam nie ma to przynajmniej tam osiądziemy.- Brajan patrzył z nadzieją na Dantego i Aslana, ci przytaknęli. Mieli plan co robić, teraz trzeba było go wykonać.
  Sara patrzyła ma zachód słońca
-Ach, jakie to piękne.- westchnęła, przeciągnęła się i poszła do reszty.

Rozdział 1


                                               Rozdział  1
Grupa wilków ścigała warchlaka  Aslan warknął cicho 
-Brajan bierz go z prawej, Sara z lewej.- Wilki rozdzieliły się, zaatakowały i udało się
-Super wreszcie jedzenie!- Zawołała Allea
-Zgadzam się.- Odpowiedział Dante. W czasie gdy wilki jadły zawsze jeden stał na czatach. Nagle podbiegł Brajan który pilnował
-Słuchajcie Rajan wrócił.
-No rekord nie było go tylko 2 dni.- Zaśmiał się Dante. Rajan podszedł do reszty
-Witajcie.- Popatszył na warchlaka
-Upolowaliście.
-A jak myślisz, sam podszedł i się zabił.- Dogryzł mu Dante, zawsze miał złe przeczucia co do Rajana
-Daj mu spokój!- warknęła Sara. Po chwili milczenia podszedł Brajan
-Sara teraz twoja kolej.

Wstęp


Wataha wilków z zachodu żyła w dobrobycie byli liczną watahą, ale jedno wydarzenie zmieniło wszystko. Było ciepło wataha ścigała jelenia, w końcu upolowali go. Jedli gdy nagle zaczęło być duszno i gorąco nie dało się oddychać i wtedy zobaczyli ogień, szedł w ich stronę. Wilki zaczęły uciekać, jednak ogień pochłaniał wszystko na swojej drodze, nie dało się uciec. Przetrwało tylko garstka: Aslan, Brajan, Dante, Allea, Sara i Rajan ale go często niema czasami  nawet 2 tygodnie.