piątek, 27 lutego 2015

Rozdział 1. Szarość.

Minęło wiele dni od tamtych wydarzeń. Wilki zdążyły już się uspokoić. Sara i Aslan siedzieli na klifie. Wiatr lekko powiewał, ptaki cicho śpiewały.
-Aslan? Jak sądzisz ułoży się nam?- Sara spojrzała na morze.
-Tak, nic już nam nie grozi. Woldemorda już nie ma, wszystko będzie dobrze.- Basior był pewniejszy niż wadera. Sara była zdenerwowana, ale obecność Aslana trochę ją uspokajała.
*
-Gonisz!- krzyknęła Alle wyskakując z krzaków na Brajana. Wilk poderwał się i zaczął gonić waderę. Wilki goniły i bawiły się. Zatrzymały się dopiero przed najbardziej kolorową częścią lasu.
-Chodź Brajan.- zaśmiała się Allea. Wilk kiwną głową. Weszli między drzewa. Dominowały kolory: czerwony, złoty, żółty, purpurowy. Korony dzrew mieniły się cudownymi odcieniami wyżej wymienionych kolorów. Na drodze był ,,dywan” z równie wielobarwnych liści.
-Jest pięknie- szepnęła wadera.
-Tak. Jest nawet romantycznie.- To ostanie basior szepną na ucho dla Allei. Ona zachichotała i szli dalej. Wilczyca zauważyła coś dziwnego.
-Brajan, kolory jak by szarzeją.- powiedziała rozglądając się.
-Nie zauważyłem.- powiedział bez przekonania. Wadera wzruszyła ramionami.
*
Dante leżał na skale. Jak zawsze zamyślony.
-Co taki smutny?- usłyszał znajomy głos, który wyrwał go z myśli. Spojrzał w stronę z której dochodził głos. Była to Kiara.
-Nie jest smutny.- odrzekł Basior.
-Przecież widzę że coś cię trapi. Doni.- Uśmiechnęła się przekornie. Dante westchnął.
-Po pierwsze nie nazywaj mnie „Doni”.- Kiara zaśmiała się. –Po drugie. Nic nie zobaczyłaś w lesie żadnych zmian?
-tak, przecież jest jesień, liście zmieniają kolor.- Kiara ciągle się uśmiechała.
-Nie oto mi chodzi, cała przyroda jak by tarci swoje kolory i radość. Tak jak by szarzała.- Dante znów się zamyślił. Kiara chwilę myślała. Rzeczywiście zauważyła to ale się tym nie przejmowała, myślała że to zima wcześniej nadchodzi. Lecz po głębszym zastanowieniu było to nie możliwe. Położyła się obok niego.

-Jeżeli o to chodzi, to chyba tak.

Wstęp (oficjalny)

,,Podróż w nie znane" to kontynuacja książki ,,Zew Wilka".
Minęło już wiele miesięcy od czasu bitwy Klanu Krwi i Watahy Zachodu. Życie wróciło do normalności, z tą różnicą że wilki żyło tylko w Wielkim Lesie. Nic nie wskazywało że Stanie się coś złego, a jednak. Zwierzęta opuszczają to miejsce. Mimo iż jest dopiero początek jesieni wszystko traci blask i kolory. Wilki wyczuwają zagrożenie. Pewnego dnia w Wielkim Lesie pojawia się tajemnicza wadera. Przekazuje informacje dla Sary, Aslana, Brajana, Allei, Dantego i Kiary. Owa wiadomość szokuje wilki.

wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 26

                                                             Rozdział  26
Aslan z Sarą siedzili na skale oglądając zachód słońca.
-Jak pięknie.- westchnęła wadera.
-Tak.- mrukną Aslan. Siedzieli tak chwilę w milczeniu. Nagle usłyszeli kroki.
-Kto tam?- spytał Aslan
-My.- odpowiedział jakiś wilk
-Jacy ,,My”?
-No ja czyli Brajan oraz Allea, Dante i Kiara.- wilki podeszły i usiadły obok, Dante i Kiara po prawej Aslana i Sary a Brajn z Alleą po prawej Dantego i Kiary.
-Więc wygraliśmy?- spytał Brajan
-No chyba tak.- mrukną Dante. Siedzieli chwile w milczeniu.
-Niesamowite że to już koniec.- powiedziała Allea.
-Tyle przeżyliśmy razem.- stwierdził Aslan.
-Te przygody.- westchnęła Sara
-To co za zwycięstwo?- spytała radośnie Kiara. Reszta kiwnęła głowami. Zawyli wspólnie. Po chwili usłyszeli wycie reszty watahy. Wiedzieli że teraz już zawsze będą razem.


K O N I E C
Jestem trochę smutna a zarazem szczęśliwa, czemu? 
1. Jestem trochę smutna gdyż: To już koniec TEJ książki.
2. Jestem szczęśliwa gdyż: Niedługo będzie oficjalni prolog drugiej części ,,Zew wilka" tylko że nieme jeszcze tytułu, i TO WY wybierzecie najlepszy proszę wchodzić na tą stronę na blogu Konkursy


niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 25

                                                                 Rozdział  25
Woldemord warkną dumnie
-Nie odzyskacie tej ziemi!
-Odzyskamy!- warkną Brajan próbując się podnieść z ziemi. Allea podbiegła do niego i pomogła mu wstać.
-Brajan ma rację odzyskają.- usłyszeli głos. Odwrócili głowy i zobaczyli Rajana biegnącego na Woldemorda. Zaskoczony basior nie zdążył zaragować, Rajan skoczył na niego. Po krótkiej walce staną przed wilkami
-Przepraszam.- powiedział, po czym uciekł. Wilki stały osłupiałe. W tym czasie Woldemord również chciał uciec.
-A ty gdzie!- warkną Dante do czarnego wilka, ten warkną głośno. Dante nie czekał tylko rzucił się na wilka, Aslan i Brajan również zaczęli z nim walczyć.
-Nic się nie uczą.- westchnęła Sara. Kiara i Allea przytaknęły. Po paru minutach Kiara warknęła
-Już chyba starczy?!- Basiory przestały. Woldemord leżał i ciężko dyszał, a Aslan, Brajan i Dante stali obok. Wszyscy zawyli na znak zwycięstwa. Klan Krwi gdy to usłyszał przestraszył się, porażka przywódcy oznaczała klęskę dla całego klanu. Ciemne wilki zaczęły uciekać we wszystkie strony. Wataha z zachodu zawyła razem by jeszcze bardziej naznaczyć zwycięstwo. Do grupy przyjaciół podszedł Alfa Gin (czyt. Dżin).
-Witajcie.- uśmiechnął się –Pokonaliście Woldemorda, dzięki wam wygraliśmy.
-Bez drobnej pomocy ,,kogoś” to by się nie udało.- zaśmiał się Dante.
-Ale co z Woldemordem- wtrącił się Brajan.

-Wygnamy go na pustynie.- powiedział Gin, wilki  kiwnęła głowami.