środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 5. Znów ty?!

Wilki szły razem.

-A więc gdzie idziemy?- spytała Allea.

-Może na wschód? W końcu to stamtąd idzie szarość.- odezwał się Brajan.

-Tak będzie najlepiej.- mruknął Aslan. I znów milczeli.

-Co za koszmar.- westchnęła Sara.

-Taaaa...- dodała Kiara. Sara uśmiechnęła się i podbiegła to Kiary, zaczęły razem rozmawiać. W pewnym momencie przeszły do truchtu, a potem do biegu. Reszta nie mając innego wyjścia również zaczęła biec. Dante podbiegł do Aslana, Brajn do niech dołączył. Allea nie miała zamiaru zostać sama i dołączyła do Sary i Kiary. Wadery szeptały między sobą i chichotały.

-Wilczyca.- Burknął Brajan, Aslan i Dante przytaknęli. Basiory biegły obok siebie co raz zamieniając kilka słów. Minęło parę minut i zaczęli wchodzić w martwą część lasu.

-Szarość jest bliżej niż wcześniej?- spytała lekko zdenerwowana Sara.

-W parę minut? Wątpie.- Dante szedł dlaj.

-A kto tam wie?- mruknęła Kiara, Brajan westchnął. Znów szli w całkowitej ciszy, dosłownie. Nawet wiatr jakby bał się tu wiać.

-Żeby Sofi tu była.- szepnęła Allea.

-On już nam pomogła, teraz my mamy pomóc innym.- Wszyscy spojrzeli na Aslana który ów słowa wypowiedział. -Co?- spytał zdziwiony.

-Nic.- Sara spojrzała na drzewa. Po chwili znów wilczyce rozmawiały w najlepsze. Basiory nie podzielały tego entuzjazmu, cały czas byli nastawieni do szybkiego ataku.

   Wilki biegły bardzo długo. Gdy wychodziły z lasu chyliło się już ku zachodowi.

-Wreszcie.- mruknęła Sara.

-Nie za fajnie to wygląda.- warknął Brajan. Rzeczywiście, przed nimi rozciągała się równina z nielicznymi pagórkami i drzewami. Wszystko było szare i łamało się przy najmniejszym dotknięciu.

-Straszne.- pisnęła Allea.

-Tal.- warknął Aslan. Wilki stały w milczeniu patrząc na noś co kiedyś tętniło życiem a teraz nawet ptaki nie gościły w tym miejscu. Po chwili z krzaków wyszła Sofi!

-Co ty tu robisz?- wykrzyknął zdźwiony Dante.

-Chcę wam jeszcze pomóc.

-Nie musisz, sami sobie poradzimy.- mruknął Brajan.

-A wiecie gdzie jest bezpieczne miejsce?- spytała.

-A po co? Przecież to jest martwe, nic ani nikogo tu nie ma.- prychnął wilk.

-Szare miejsca są podbite przez Mroka, a miejsca podbite są pilnowane przez armię.- popatrzyła uważnie na wilki, po czym odwróciła się i zaczęła odchodzić.

-Czekaj idziemy z tobą!- krzyknęła Kiara.

-Dobrze.- Sofi uśmiechnęła się. Wilki zauważyły że jest od nich starsza, choć na pierwszy rzut oka nie było tego widać. Szli parę minut, słońce już całkowicie zaszło. W pewnym momencie zobaczyli jaskinię. Gdy weszli do niej zobaczyli że pali się w niej ognisko. Gdy weszli jeszcze głębiej zobaczyli sporego jelenia.

-Jak?- spytała Sara.

-Rośliny niby są martwe ale ciągle zwierzęta mogą je jeść. Niektóre zostały a my możemy je jeść. Niestety im bliżej środka szarości tym mniej roślin a co za tym idzie, mniej zwierząt.- Wilki milczały. Sofi uśmiechnęła się ciepło.

-Nie martwcie się tym teraz. Usiądzie przy ogniu i zjedzcie coś.- Allea, Sara i Dante usiedli blisko ogniska. Brajan Aslan i Kiara zaczęli jeść jeść. Wilki czuły się świetnie, Sofi była dla nich jak matka.

-Jak rozpaliłaś ogień?- Spytał Brajan w przerwie między ugryzieniami.

-Ma się sposoby.- mówiąc to dorzuciła parę gałązek do ognia. Aslan przestał jeść i położył się koło Sary.

-To ja już pójdę.- uśmiechnęła się i wyszła z jaskini. Dante wybiegł za nią, ale nikogo nie zobaczył.

-Rozpłynęła się?- szepnął.

-Dante chodzić do nas a nie stoisz na dworze !- usłyszał głos Brajana.

-Już idę!- odkrzyknął. Rozejrzał się jeszcze po okolicy i wrócił do jaskini.



* -*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-

Tym czasem w kryjówce Mroka...



Brązowy wilk wpadł do ogromnego pomieszczenia. Ściany stanowiły gładkie skały, sufit tak samo. Panowała tam ciemność, gdy się bliżej przyjrzeć na ścianach można było dostrzec ślady krwi.

-Już wyruszyli.- powiedział zdyszany wilk. W ciemności na końcu sali rozbłysły czerwone ślepia.

-To dobrze.- odezwał się zachrypnięty głos przyprawiający o ciarki i mrożący krew w żyłach. -Będziemy czekać.- błysnęły białe zęby.


czwartek, 2 lipca 2015

Rozdział 4. Decyzja

-Że co, my?!- Kiara podeszła do Sofi -Jak my?

-Normalnie, pokonaliście Woldemorda to i pokonacie Mroka, a z resztą przedtem muście coś znaleźć, coś co wam pomoże.- wadera spojrzała na wilki.

-Co takiego?- zainteresował się Dante.

-To księga Parava, ona wam pomoże.

-Jak?- Sara spojrzała podejrzliwie na Sofi.

-W niej zawarte są odpowiedzi na wszystko.

-No to chyba że.- mruknął Aslan.

-Ale co my mam powiedzieć dla reszty watahy?- dotąd milcząca Allea zabrała głos.

-Powiecie tylko dlaczego wszystko zamiera, ale nie mówcie nic o Paravie i o tym co się dalej będzie działo.- wilki kiwnęły głowami i ruszyły w stronę ,,Głównej Polany".

---*---*---*---*---*---*

-Gin chodź tu!- krzyknął Aslan.

-Co się stało?- basior był zdziwiony widząc zdenerwowanie przyjaciela.

-Mamy ci coś ważnego do powiedzenia.- Aslan machał niespokojnie ogonem. Gin podszedł do basiora. Inne wilki z watahy zgromadziły się w koło.

-Więc wiemy czemu wszystko szarzeje.- wśród wilków przeszedł szmer.

-Dlaczego? Mów!- krzyknął jakiś wilk.

-To przez Mroka. Wilka który chce rządzić wszystkimi wilkami. To on to zesłał, pewnie jakiś czar.

-Ale skąd to wiecie? Pewnie zmyślacie.- znów ktoś warkną.

-Pewien wilk na powiedział.

-Nie wieże.- znów ktoś krzyknął.

-Spokój!- zawołał Gin.

-On mówi prawdę.- usłyszeli czyjś głos za sobą. Z tłumu wyszła Sofi. Aslan uśmiechnął się na jej widok.

-Tak moi drodzy to prawda. Mrok chce mieć pod kontrolą tereny wszystkich watah.

-Skoro tak to co mamy robić?- Gin przyjrzał się waderze.

-My go powstrzymamy.- Kiara stanęła obok Aslana, Sofi uśmiechnęła się delikatnie.

-To ja idę.- wilczyca odwróciła się i znikła w leśnej gęstwinie.

-Im szybciej wyruszymy tym szybciej to zakończymy.- westchnął Brajan. Reszta wilków przytaknęła.

-Powodzenia.- uśmiechnął się Gin.


piątek, 26 czerwca 2015

Rozdział 3. Niezwykła wadera.

Wiem poprzednie rozdziały były nudne i wogule :P, ale teraz zaczyna się rozkręcać :D.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wilki szły lasem w całkowitej ciszy. W pewnym momencie drzewa, trawa, krzaki i inne rośliny jakby zszarzały. Im dalej szli tym bardziej było to widoczne.

-Dziwne to.- skrzywił się Brajan.

-Taaaa.- szepnęła Kiara.

-Czemu się na to zgodziłem.- westchnął Dante.

-Następnym razem mów za siebie Kiara!- warknął Aslan. -Nie podoba mi się tu.- dodał ciszej.

-Tak cicho.- powiedziała, a raczej szepnęła Allea. Wilki szły dalej. Co chwila któryś z nich rozglądał się w poszukiwaniu "Czegoś". Nagle Sara zatrzymała się.

-Coś mi tu nie pasuje.- mruknęła.

-Pewnie, wszystkie rośliny są szare.- mruknął Brajan. Allea trąciła go i skarciła gniewnym spojrzeniem.

-Mi też, jak by coś lub ktoś nas obserwował.- Gdy Allea to powiedziała, Aslana przeszedł dreszcz niepokoju.

-Straszne.- szepnął. -Zwłaszcza w tym otoczeniu.- dodał. Nagle coś zaszeleściło w krzakach. Kiara która była najbliżej odskoczyła z nastroszoną sierścią. Szelest oddalił się. Jednak coś ciągnęło wilki w tamtą stronę.

-Idę.- Sara znów ruszyła pierwsza, a reszta za nią.

---*---*---*---*---*---*---

Po dość długim marszu w zaroślach wyszli na polne, a po środku stała biała wadera, biło od niej jak by światło.

-Kim jesteś?- spytał Aslan.

-Jestem Sofi.- odrzekła. -I mam wam coś ważnego do powiedzenia.

-To chodź do całej watahy.- Brajan odwrócił się by iść w stronę ,,Głównej Polany".

-Nie. Ta wiadomość jest przeznaczona tylko dla was, dla reszty watahy powiedzcie tylko część.

-Czemu?- spytała zdziwiona Allea.

-Kiedy wam wszystko powiem to zrozumiecie. Pewnie nie wiecie czemu wszytko szarzeje. To przez Mroka, złego wilka. Woldemord był na jego usługach. Teraz chce podbić całą krainę, zsyłając szarość, a nie długo ciemność.

-I co niby my mamy zrobić?- prychnął Aslan. Patrzył na waderę z niedowierzaniem.

-Wy macie go powstrzymać.

niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 2. Wiadomość Alfy. (Bardzo, bardzo przepraszam was że tak długo nie było. Wybaczycie?)

Sara i Aslan wracali z klifu na „Główną polne”. Sara rozglądała się bacznie.
-Co tam widzisz?- Aslan próbował zobaczyć co tam widzi wadera.
-Nic, po prostu chyba kolory są bladsze i mniej zwierząt niż wtedy kiedy szliśmy na klif.- westchnęła.
-Może.-odpowiedział w zamyśleniu. Szli tak w milczeniu.
-Nie wytrzymam tej ciszy.- warkną Aslan. –W lesie powinno tętnić życiem zwłaszcza jesienią kiedy wszyscy szykują się do nadchodzącej zimy.- basior rozglądał się po drzewach i krzakach.
-Właśnie o to mi chodziło.- Sara spojrzała na wilka.
-Sara, Aslan.- usłyszeli głos. Była to Allea.
-O, hej.-  na pysku Sary pojawił się mały uśmiech.
-Cześć.- Westchną z rezygnacją Aslan.
-Gdzie Brajan?- zaciekawiła się Sara.
-A, gdzieś biega.
-Rozumiem.
-A wy, co robicie.- uśmiechnęła się Allea
-My? My sobie spacerujemy. W tej przeklętej ciszy.- warkną Aslan.
-Co taki nie w sosie.- Allea podeszła bliżej.
-Bo coś niedobre dzieje się z naszym lasem.- Powiedział smutno Sara.
-Tak ja też to zauważyłam.- skrzywiła się Allea. –To bardzo dziwne.- dodała.
-Tu jesteście.- usłyszeli czyjś radosny głos. Sara i Aslan odwrócili się i zobaczyli Kiarę i Dantego.
-Widzę że tylko Brajana brakuje.- zaśmiał się Dante.
-Tak.- prychnęła Allea. Satli chwilę w milczeniu. Sara zobaczyła coś na drzewie.
-Co to …?- na oczach wilków liść zrobił się szary.
-Że co?- Kiara podeszła bliżej. Nagle na drogę wbiegł Brajan.
-S … S … Słuchajcie.- wilk dyszał ciężko.
-I tak to jest gdy się biega bez umiaru.- prychnęła Allea.
-Nie oto chodzi, coś naprawdę złego się dzieje.- wydyszał.
-Co?- zaciekawił się Dante.
-Rośliny zaczynają tracic kolor i szarzeć, a zwierzęta uciekają z lasu.- Brajan spojrzał po wszystkich.
-Wiemy.- burkną Aslan. Brajan zrobił zdziwioną minę.
-Chodźmy lepiej do reszty watahy. Powiedziała Sara i ruszyła w stronę „głównej polany”.
-Ma rację.- stwierdził Dante.
-Gratuluję za stwierdzenie oczywistego. Należy się medal.- mrukną pod nosem Aslan.
-Uspokój się.- skarciła go Sara. Aslan coś odwarkną pod nosem i wszyscy ruszyli za Sarą.
Gdy dotarli na miejsce na miejsce wszyscy byli w ponurych nastrojach. Ashii przyjaciółka Brajana poderwała się z miejsca.
-Tak wiem.- burknął wilk. Wadera z powrotem usiadła. Wilki usiadły w całkowitej ciszy. Na skałę wszedł młody przywódca watahy, Gin (czyt. Dżin).
-Słuchajcie, dzieje się coś złego. Las umiera, na zachodzie już całkiem zszarzał.- Wśród wilków przebiegł szmer niezadowolenia/
-To co my mamy robić?- wykrzyknął jakiś basior.
-Na razie tu zostaniemy, jeżeli obumieranie będzie trwało dalej to pójdziemy za zwierzyną.- Gin popatrzył po wszystkich.
-Znów wędrówka?!- krzyknęła jakaś wader.
-Niestety tak.- Alfa zszedł ze skały.
-Ciężko, ciężko.- westchnął Brajan.
-Idę porozmawiać z Ginem.- Aslan wstał i poszedł w stronę skały.
-Gin, brachu.- uśmiechnął się Aslan.
-O, Aslan cześć.
-Więc co się dzieje?
-Eh, jak słyszałeś. Las umiera.
-Ale czemu?
-Skąd mam wiedzieć? Umiera i już.
-Rozumiem. Dzięki.- Aslan uśmiechnął się i wrócił do reszty.

Wilki czekały rozmawiając.
-I co?- spytał Dante.
-Nic. Dowiedziałem się to co wiedziałem.- uśmiechnął się kwaśnie.
-Ja to muszę zobaczyć.- szepnęła Sara, wstała i zaczęła biec.
-Gdzie idziesz?- krzyknęła Allea.
-Muszę zobaczyć tą martwą część lasu!
-Idziemy z tobą!- uśmiechnęła się Kiara.
-Co??- spytała reszta.

piątek, 27 lutego 2015

Rozdział 1. Szarość.

Minęło wiele dni od tamtych wydarzeń. Wilki zdążyły już się uspokoić. Sara i Aslan siedzieli na klifie. Wiatr lekko powiewał, ptaki cicho śpiewały.
-Aslan? Jak sądzisz ułoży się nam?- Sara spojrzała na morze.
-Tak, nic już nam nie grozi. Woldemorda już nie ma, wszystko będzie dobrze.- Basior był pewniejszy niż wadera. Sara była zdenerwowana, ale obecność Aslana trochę ją uspokajała.
*
-Gonisz!- krzyknęła Alle wyskakując z krzaków na Brajana. Wilk poderwał się i zaczął gonić waderę. Wilki goniły i bawiły się. Zatrzymały się dopiero przed najbardziej kolorową częścią lasu.
-Chodź Brajan.- zaśmiała się Allea. Wilk kiwną głową. Weszli między drzewa. Dominowały kolory: czerwony, złoty, żółty, purpurowy. Korony dzrew mieniły się cudownymi odcieniami wyżej wymienionych kolorów. Na drodze był ,,dywan” z równie wielobarwnych liści.
-Jest pięknie- szepnęła wadera.
-Tak. Jest nawet romantycznie.- To ostanie basior szepną na ucho dla Allei. Ona zachichotała i szli dalej. Wilczyca zauważyła coś dziwnego.
-Brajan, kolory jak by szarzeją.- powiedziała rozglądając się.
-Nie zauważyłem.- powiedział bez przekonania. Wadera wzruszyła ramionami.
*
Dante leżał na skale. Jak zawsze zamyślony.
-Co taki smutny?- usłyszał znajomy głos, który wyrwał go z myśli. Spojrzał w stronę z której dochodził głos. Była to Kiara.
-Nie jest smutny.- odrzekł Basior.
-Przecież widzę że coś cię trapi. Doni.- Uśmiechnęła się przekornie. Dante westchnął.
-Po pierwsze nie nazywaj mnie „Doni”.- Kiara zaśmiała się. –Po drugie. Nic nie zobaczyłaś w lesie żadnych zmian?
-tak, przecież jest jesień, liście zmieniają kolor.- Kiara ciągle się uśmiechała.
-Nie oto mi chodzi, cała przyroda jak by tarci swoje kolory i radość. Tak jak by szarzała.- Dante znów się zamyślił. Kiara chwilę myślała. Rzeczywiście zauważyła to ale się tym nie przejmowała, myślała że to zima wcześniej nadchodzi. Lecz po głębszym zastanowieniu było to nie możliwe. Położyła się obok niego.

-Jeżeli o to chodzi, to chyba tak.

Wstęp (oficjalny)

,,Podróż w nie znane" to kontynuacja książki ,,Zew Wilka".
Minęło już wiele miesięcy od czasu bitwy Klanu Krwi i Watahy Zachodu. Życie wróciło do normalności, z tą różnicą że wilki żyło tylko w Wielkim Lesie. Nic nie wskazywało że Stanie się coś złego, a jednak. Zwierzęta opuszczają to miejsce. Mimo iż jest dopiero początek jesieni wszystko traci blask i kolory. Wilki wyczuwają zagrożenie. Pewnego dnia w Wielkim Lesie pojawia się tajemnicza wadera. Przekazuje informacje dla Sary, Aslana, Brajana, Allei, Dantego i Kiary. Owa wiadomość szokuje wilki.

wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 26

                                                             Rozdział  26
Aslan z Sarą siedzili na skale oglądając zachód słońca.
-Jak pięknie.- westchnęła wadera.
-Tak.- mrukną Aslan. Siedzieli tak chwilę w milczeniu. Nagle usłyszeli kroki.
-Kto tam?- spytał Aslan
-My.- odpowiedział jakiś wilk
-Jacy ,,My”?
-No ja czyli Brajan oraz Allea, Dante i Kiara.- wilki podeszły i usiadły obok, Dante i Kiara po prawej Aslana i Sary a Brajn z Alleą po prawej Dantego i Kiary.
-Więc wygraliśmy?- spytał Brajan
-No chyba tak.- mrukną Dante. Siedzieli chwile w milczeniu.
-Niesamowite że to już koniec.- powiedziała Allea.
-Tyle przeżyliśmy razem.- stwierdził Aslan.
-Te przygody.- westchnęła Sara
-To co za zwycięstwo?- spytała radośnie Kiara. Reszta kiwnęła głowami. Zawyli wspólnie. Po chwili usłyszeli wycie reszty watahy. Wiedzieli że teraz już zawsze będą razem.


K O N I E C
Jestem trochę smutna a zarazem szczęśliwa, czemu? 
1. Jestem trochę smutna gdyż: To już koniec TEJ książki.
2. Jestem szczęśliwa gdyż: Niedługo będzie oficjalni prolog drugiej części ,,Zew wilka" tylko że nieme jeszcze tytułu, i TO WY wybierzecie najlepszy proszę wchodzić na tą stronę na blogu Konkursy


niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 25

                                                                 Rozdział  25
Woldemord warkną dumnie
-Nie odzyskacie tej ziemi!
-Odzyskamy!- warkną Brajan próbując się podnieść z ziemi. Allea podbiegła do niego i pomogła mu wstać.
-Brajan ma rację odzyskają.- usłyszeli głos. Odwrócili głowy i zobaczyli Rajana biegnącego na Woldemorda. Zaskoczony basior nie zdążył zaragować, Rajan skoczył na niego. Po krótkiej walce staną przed wilkami
-Przepraszam.- powiedział, po czym uciekł. Wilki stały osłupiałe. W tym czasie Woldemord również chciał uciec.
-A ty gdzie!- warkną Dante do czarnego wilka, ten warkną głośno. Dante nie czekał tylko rzucił się na wilka, Aslan i Brajan również zaczęli z nim walczyć.
-Nic się nie uczą.- westchnęła Sara. Kiara i Allea przytaknęły. Po paru minutach Kiara warknęła
-Już chyba starczy?!- Basiory przestały. Woldemord leżał i ciężko dyszał, a Aslan, Brajan i Dante stali obok. Wszyscy zawyli na znak zwycięstwa. Klan Krwi gdy to usłyszał przestraszył się, porażka przywódcy oznaczała klęskę dla całego klanu. Ciemne wilki zaczęły uciekać we wszystkie strony. Wataha z zachodu zawyła razem by jeszcze bardziej naznaczyć zwycięstwo. Do grupy przyjaciół podszedł Alfa Gin (czyt. Dżin).
-Witajcie.- uśmiechnął się –Pokonaliście Woldemorda, dzięki wam wygraliśmy.
-Bez drobnej pomocy ,,kogoś” to by się nie udało.- zaśmiał się Dante.
-Ale co z Woldemordem- wtrącił się Brajan.

-Wygnamy go na pustynie.- powiedział Gin, wilki  kiwnęła głowami. 

sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 24

                                                            Rozdział 24
Dante turlał się razem z wilkiem w dół zbocza. Gdy się już zatrzymali wilk przytulił się do basiora.
-Dante…
-K..Kiara … To ty?- spytał oszołomiony Dante
-Tak! A kto inny?-  zaśmiała się wadera.
-Myślałam że cię więcej nie zobaczę.- Wilki wtuliły się w siebie.
-Dobra choć.- powiedział Dante. Wilki wstały i pobiegły szukać reszty.
-Sara?- Kiara podbiegła do wilczycy.
-O… Kiara.- Wilczyca uściskały się.  Woldemord wbiegł na najwyższą skałę.
-Ogarnijcie się ,,Mroczni Rycerze” !!!!- Wilk był wściekły. Zawył ze złości, zbiegł ze skały i rzucił się w bój, a była to krwawa walka. Aslan walczył z jakis brązowym wilkiem, Sara zauważyła problem basiora, podbiegła do niego.
-Może ci pomóc?
-Możesz.- odpowiedział już trochę zmęczony. Razem pokonali wilka. Brajan i Allea walczyli razem, a Dante i Kiara walczyli razem i rozmawiali jednocześnie. Woldemord szedł, potrącając nawet członków swojej watahy. Aslan, Sara, Brajan, Allea Dante i Kiara spotkali się po środku pola walki. Niektórzy byli mocno poturbowani.
-Wy … Wy!!!- Usłyszeli głos. Czarny potężny wilk szedł w ich stronę. Basiory wyszły do przodu osłaniając wadery.
-Zniszczę was!!!- warkną Woldemord. Nawet Dante przestraszył się tego pełnego grozy i nienawiści warknięcia. Czarny wilk podszedł do Dantego.

-Ty pierwszy mi się sprzeciwiłeś!- walną Dantego w pysk. Kiara pisnęła ze strachu. Uderzenie było tak mocne że wilk upadł na ziemię. Brajan chciał skoczyć na wilka, ale Woldemord to przewidział i uderzył gom w bok. Basior upadł z hukiem. Aslan staną dumnie, patrzył Woldemordowi prosto w oczy. Nie powstrzymało to czarnego wilka, który uderzył go. Alsan ugiął się od ciosu. 

Do tych którzy mają FB.

Zrobiłam stronę na fb o mojej książce
https://www.facebook.com/pages/Zew-Wilk/1537110939894341
Będą tam zamieszczane informacje co się dzieje na blogu: nowe rozdziały, konkursy, zmiany itp. itd. Więc zachęcam do lajkowania i zapraszania znajomych może oni też polubią historie Aslana, Brajana, Dantego, Sary, Allei i jeszcze kogoś a o nim będzie w następnym rozdziale który dam niebawem ;)

piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 23

                                                                  Rozdział  23
Czarne wilki na czele z równie czarnym, a może jeszcze bardziej mrocznym Woldemordem, otoczyły grupę przyjaciół. Groźne warczenie i stroszenie sierści nic nie pomogło. ,,Mroczni rycerze”  jak nazywał ich sam Woldemord.  Zbliżali się. W końcu nie było drogi ucieczki.  Woldemord poszedł do wilków. Uśmiechną się kpiąco, już chciał coś powiedzieć ale przerwało mu wycie.
-Co znów?!.- warkną jeszcze zanim ruszył w stronę skąd dochodziło wycie.  Wilki dalej były otoczone.
-Idzie dobrze.- szepną  Brajan do reszty. Dante jednak nie słuchał, rozglądał się  w poszukiwaniu czegoś, a raczej kogoś. Warkną gdy zobaczył wilka. To był Rajan.
-Jest zdrajca.- warkną. Wilki siedziały cicho.  ,,Mroczni rycerze” stali tyłem do więźniów, wydawało się że wogule się nimi nie interesują.
-Teraz!- krzykną Aslan. Wilki ponowiły atak. Czarne wilki wzięte z zaskoczenia nie miały za wiele czasu by pomyśleć.  Przyjaciele znów zwyciężali. Klan Krwi był tępiony od wewnątrz. Dante biegł w Prost na miejsce gdzie wcześniej zobaczył Rajana. Wilk spodziewał się tego, wszedł na skałę i zawył jak najgłośniej. To było wezwanie wojowników.
-Odwrót!!- krzykną Brajan. Wilki wycofywały się, ale nie zdążyli, ich drogę zagrodzili ,,Mroczni rycerze”, a nowych przybywało.
-I jak? Jest jeszcze mnóstwo członków Klanu Krwi.- usłyszeli drwiący głos. Odwrócili się i zobaczyli Woldemorda. Znów byli otoczeni.
-I co teraz wilczki?- spytał ironicznie. Wtem usłyszeli wycie, jakiego dawno nie słyszeli, wycie przepełnione tęsknotą i złością jednocześnie.  Odwrócili się w stronę z której dochodziło wycie. Na szczycie góry zobaczyli mnóstwo jasnych wilków. Wszyscy się zdziwili, włącznie z Aslanam, Brajanem, Dantem, Alleą i Sarą.
-Wrucili…- wyszeptł Woldemord.
-Tak.- powiedział dumnie Aslan. Dante nic nie powiedział popatrzył tylko na stojącego na szczycie ogromną gromadę wilków. Brajan zawył.
-Zamknij się!!- warkną zdenerwowany Woldemord.  Ponownie usłyszeli wycie. To była odpowiedź. W tym Momocie wataha jasnych wilków ruszyła do ataku. Dante pognał na przód, czegoś szukał. Brajan ruszył w pogoń za Rajanem.
-Dante!- Aslan wołał przyjaciela.

-Ta……- Dante nie dokończył, bo w Momocie kiedy się odwracał jakiś cień skoczył na niego.