Minęło wiele
dni od tamtych wydarzeń. Wilki zdążyły już się uspokoić. Sara i Aslan siedzieli
na klifie. Wiatr lekko powiewał, ptaki cicho śpiewały.
-Aslan? Jak
sądzisz ułoży się nam?- Sara spojrzała na morze.
-Tak, nic
już nam nie grozi. Woldemorda już nie ma, wszystko będzie dobrze.- Basior był
pewniejszy niż wadera. Sara była zdenerwowana, ale obecność Aslana trochę ją
uspokajała.
*
-Gonisz!-
krzyknęła Alle wyskakując z krzaków na Brajana. Wilk poderwał się i zaczął
gonić waderę. Wilki goniły i bawiły się. Zatrzymały się dopiero przed
najbardziej kolorową częścią lasu.
-Chodź
Brajan.- zaśmiała się Allea. Wilk kiwną głową. Weszli między drzewa. Dominowały
kolory: czerwony, złoty, żółty, purpurowy. Korony dzrew mieniły się cudownymi
odcieniami wyżej wymienionych kolorów. Na drodze był ,,dywan” z równie
wielobarwnych liści.
-Jest
pięknie- szepnęła wadera.
-Tak. Jest
nawet romantycznie.- To ostanie basior szepną na ucho dla Allei. Ona zachichotała
i szli dalej. Wilczyca zauważyła coś dziwnego.
-Brajan,
kolory jak by szarzeją.- powiedziała rozglądając się.
-Nie
zauważyłem.- powiedział bez przekonania. Wadera wzruszyła ramionami.
*
Dante leżał
na skale. Jak zawsze zamyślony.
-Co taki
smutny?- usłyszał znajomy głos, który wyrwał go z myśli. Spojrzał w stronę z
której dochodził głos. Była to Kiara.
-Nie jest
smutny.- odrzekł Basior.
-Przecież
widzę że coś cię trapi. Doni.- Uśmiechnęła się przekornie. Dante westchnął.
-Po pierwsze
nie nazywaj mnie „Doni”.- Kiara zaśmiała się. –Po drugie. Nic nie zobaczyłaś w
lesie żadnych zmian?
-tak,
przecież jest jesień, liście zmieniają kolor.- Kiara ciągle się uśmiechała.
-Nie oto mi
chodzi, cała przyroda jak by tarci swoje kolory i radość. Tak jak by szarzała.-
Dante znów się zamyślił. Kiara chwilę myślała. Rzeczywiście zauważyła to ale
się tym nie przejmowała, myślała że to zima wcześniej nadchodzi. Lecz po
głębszym zastanowieniu było to nie możliwe. Położyła się obok niego.
-Jeżeli o to
chodzi, to chyba tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz