sobota, 29 listopada 2014

Rozdział 18

                                                       Rozdział  18
Wilki szły już długo, ale lało coraz mocniej, burz nasiliła się.
-Jestem przemoczona do suchej nitki!- narzekała Allea.
-Ja też!.- futrowała jej Sara.
-Możecie być cicho!!!?- warknął Aslan – Słuchać się was nie da!!
-Narzekacie tak od paru godzin!- Brajan stracił już dawno resztki cierpliwości. Wilczyce popatrzyły po sobie i nic już więcej nie mówiły. Wilki były już zmęczone ale żaden z nich tego nie okazywał. Po paru godzinach płaski teren zaczął się pochylać w dół. Było mokro ślisko i nie ułatwiało to wilkom w zejściu z pochyłości, co chwila jeden z nich się przewracał, czasami upadali wszyscy. Gdy nierówność się skończyła wszyscy byli cali w błocie, włącznie z myszką. Nagle pochód się zatrzymał.
-Co się dzieje?- krzyknęła Allea która była na samym końcu.
-Czemu się zatrzymaliśmy?- krzyknęła ponownie
-Sama zobacz.- powiedział Dante. Wilczyca podbiegła do wilka.
-Ojej…- zdziwiła się, przed nimi była ogromna pionowa skała. Gdy wilki popatrzyły w prawo i w lewo ona ciągnęła się daleko za horyzont. Brajan podszedł przyjrzał się dokładniej cofną i z rozbiegu próbował się na nią wspiąć. Niestety, gdy był już prawie na szczycie spadł.
-Za ślisko.- stwierdził.
-Obejście nam tego zajmie wiele godzin, jeżeli nie dni, a wspinaczka jest zbyt ryzykowna.- Dante był zniechęcony.
-Ja osobiście wolę obejść.- westchną Aslan i ruszył w lewo.
-Ja też.- Sara dołączyła do niego.
-Ja spróbowałem się wspiąć, o mało się nie zabiłem.- przypomniał sobie Brajan.
-Idę z wami, zaczekajcie!!- krzykną.
-Jak tak to ja też idę.- Allea pognała w stronę wilków.
Dante nie miał wyjścia, ciężko westchną i ruszył za odchodzącą grupą wilków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz