sobota, 29 listopada 2014

Rozdział 22

                                                                  Rozdział  22
Wilki dobiegły do Dantego i Sary.
- Chodzie.- Dante wyruszył dalej. Szli dość długo, w końcu zaczęli słyszeć różne głosy.
-Jesteśmy blisko ,,Głównej polany”.- Aslan wydał się być podenerwowany. Resztę drogi pokonali w całkowitej ciszy, nie licząc głosów wilków z watahy Woldemorda. W końcu dodarli na miejsce, i między nimi, a ogromnym klanem była tylko mała ścianka z krzaków.
-Teraz musimy być cicho.- szepną Dante. Wilki podeszły jak najciszej, do zarośli. Powoli wyjrzeli na polanę i zobaczyli tego czego się obawiali. Na ogromnej przestrzeni znajdowała się równie duża ilość wilków. Dominował kolor czarny było tylko parę wilków szarych, rudych i ciemno brązowych, zero białych czy jasnych odcieni sierści.  Wilki stały osłupione.
-To co atakujemy czy nie?- spytał trochę przerażony Brajan.
-Tak atakujemy na mój rozkaz.- szepną Dante. Stali chwilę w milczeniu przygotowując się do zaatakowania.
-DO ATAKUUUUUU!!!!.- krzykną Dante wybiegając z zarośli. Reszta wybiegła z głośnymi okrzykami.
-KARACHAN!!!.- krzykną Aslan, co w ojczystym języku tych ziem oznaczało ,,Za wolność”. Klan Krwi wydał się być zdezorientowany nagłym atakiem. Niektóre wilki uciekły przerażone, inne stały nie wiedząc co się dzieje. Padały pierwsze zwierzęta. Nagle na najwyższą skałę wiegł Woldemord krzycząc

-Ogarnijcie się!! To tylko pięć nędznych wilków!! Co z wami!!!?- czarnemu wilkowi białka oczu zaszły krwią. Tę chwile chwały grupy przyjaciół zmąciły wbiegające na polanę inne wilki. Była to dobrze zorganizowana grupa wojenna. Przyjaciele byli zgubieni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz