Rozdział 21
Wilki czekały, głosy były coraz bliżej .
-Jest ich dwóch.- mrukną Brajan. Nie znajome wilki przeszły obok krzaków w których siedzieli.
-Czekaj coś czuję.- powiedział jeden z nich. Cofną się i zaczą węszyć. Sara i Alle wstrzymały oddech. Dante napiął wszystkie mięsnie, był gotów do ataku. W ślad za nim poszli Aslan i Brajan. Wilk niebezpiecznie blisko podszedł do zarośli. Drugi wilk zawrócił mówiąc
-Eeee tam, nic tu nie ma. Może to tylko królik albo wiewiórka? Chodźmy musimy jeszcze sprawdzić resztę terenu.- pierwszy wilk westchną i ruszył za kompanem. Przyjaciele odczekały chwilę aż głosy ucichły. Odetchnęli z ulgą.
-Było blisko.- powiedziała Sara wychodząc z krzaków.
-Dobra chodźmy dalej.- Dante ruszył w dalszą drogę. Brajan podszedł do Allei.
-Yyyy … Allea?
-Tak?
-No bo .. eh już nic.- Allea trochę się zdziwiła. Brajan westchną ciężko.
-,,Znów nie dałem rady.”- pomyślał. -,,Czy mi się uda w końcu jej to powiedzieć?”- znów przemknęło mu przez głowę. Dante zatrzymał się nagle.
-Ćsiiiiiiiiiiiiii…, zaraz dojdziemy go głównej polany.- szepną.
-,,Raz kozie śmierć”- pomyślał Brajan. Podszedł do Allei.
-Wiesz próbowałem ci to powiedzieć wcześniej.- Allea zatrzymała się zainteresowana, oczy jej lśniły.
-Tak??
-No bo, może nie wyjdziemy z tego cało, a ja chciałbym mieć to z głowy … więc … Ja cię kocham.- wydusił zamykając oczy. Nie usłyszał odpowiedzi, więc otworzył jedno oko, a później drugie. Zobaczył uśmiechniętą Alleę.
-Nie wiesz jak długo na to czekałam.- wyszeptała. Brajan uśmiechną się. Aslan podbiegł do nich.
-Chodzie, my tam na was czekamy a wy tu sobie rozmawiacie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz