sobota, 29 listopada 2014

Rozdział 10

                                                     Rozdział  10
Brajan siedział na dość wysokiej skale
-Jak już tam siedzisz to może rozejrzysz się po okolicy?- Spytał go Dante
-Więc widzę że ktoś kradnie naszą zdobycz, chyba kojot więc może się ruszycie?- Aslan, Dante i Rajan podnieśli się i ruszyli pędem w stronę gdzie zostawili jelenia. Sara położyła się na ziemi chciała tylko odpocząć. Allea zaś myślała jak ściągnąć ze skały Brajana, a on obserwował zmagania reszty o łosia z kojotem
-,,Śmiesznie to wygląda.’’- pomyślał
-,,Przynajmniej mam jakąś rozrywkę.’’- Aslan i Rajan stali przy łosiu a Dante jako grupowy negocjator próbował wytłumaczyć kojotowi o co im chodzi, ale zwierzę wydawało się być znudzone. W końcu Dantemu skończyła się cierpliwość, dał znak reszcie że mogą przystąpić do ataku. Kojot w końcu zrozumiał że z nimi nie ma żartów, więc uciekł w te pędy. Wilki uradowane zwycięstwem złapały łosia i zaczęły zaciągać do Doliny Niedźwiedzia. Sara spała a Allea dalej
próbowała wymyślić jak ściągnąć Brajana z powrotem na ziemię. Sara czując świeże mięso i słysząc głosy grupy obudziła się
-Wreszcie jesteście! Co tak długo?
-Natknęliśmy się na wyjątkowo głupiego kojota.- warknął Dante.
-Tak to prawda.- przytakną Rajan
-Jakie święto Rajan się ze mną zgadza.- mrukną nie wyraźnie Dante. Wilki podeszły do padliny i ze smakiem jedli. No prawie wszyscy, bo bez Brajana który mógł tylko patrzeć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz