Rozdział 12
Brajan szukał jakieś skały nawet najmniejszej ale skała na której stał osuwała się coraz bardziej, zaraz miała całkiem spaść. W końcu postanowił skoczyć, skakał z skały na skałę aż staną za ziemi, a koło nie go wylądowała z wielkim hukiem skała. Brajan popatrzył przerażony i odetchną a reszta razem z nim.
-Brajan!- Allea podbiegła i przytuliła się do niego.
-Mogę coś zjeść?- spytał Brajan
-Oczywiście!- powiedziała Allea. Uradowany wilk podbiegł do łosia i zabrał się do jedzenia z zadowoleniem.
-Wreszcie.- mrukną. Reszta również zaczęła jeść.
-Możemy ruszać, jestem już zdrowa.- oznajmiła Sara
-Dobrze za chwilę ruszamy.
Wilki weszły na najwyższą skałę od Wielkiego Lasu dzieliły ich jeszcze ze 2,5 dni drogi jak się sprężą to 1 dzień.
-Wreszcie dojdziemy prawdy.- westchnął Aslan
-Tak, wreszcie będzie koniec męk.- ucieszyła się Allea. Wilki ruszyły truchtem w stronę Wielkiego Lasu. W pewnym momoęcie zauważyli rannego dzika. Od razu ruszyli pędem w jego stronę. Raz dwa i już się zajadali. Gdy skończyli znów ruszyli w drogę. Późnym popołudniem znaleźli jaskinię
-Tu się zatrzymamy.- powiedział Aslan
-A na razie chodźmy na polowanie.- wszyscy się zgodzili. Wybiegli na polanę aż tu nagle wyłania się przed nimi spora wataha wilków.
-Chyba poznaliście moja prawą rękę.- tu wskazał na wilka z dziwnym uśmiechem, od razu go poznali- I moją wtyke. Bardzo ci dziękuję Rajan.- wtedy ten podszedł do niego.
-Rajan co on mówi???- spytali z niedowierzaniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz